Zakłady bukmacherskie na ostatni konkurs Turnieju Czterech Skoczni

zakłady bukmacherskie

Już dzisiaj ostatni konkurs w ramach corocznego Turnieju Czterech Skoczni. Faworytem zakładów bukmacherskich jest oczywiście Ryoyu Kobayashi, który odstaje od konkurencji. Jakie są pozostałe przewidywania?

Zakłady bukmacherskie na skoki

Na początek warto zaznaczyć, że zdecydowanym liderem, prawie bez możliwości wyprzedzenia, jest Ryoyu Kobayashi – kurs 1.01 na zwycięstwo w TCS. Japończyk zdominował nie tylko klasyfikację Turnieju Czterech Skoczni, ale także całego cyklu Pucharu Świata. Skoczek jest w niesamowitej formie i wydaje się, że nie ma aktualnie dla niego godnego rywala.

Zakłady bukmacherskie – zobacz kursy na zawody w Bischofshofen

Nawet Kamil Stoch nie może mu dorównać. Choć w skokach narciarskich bywa bardzo różnie i to, że Ryoyu jest teraz nieosiągalny dla reszty, to nie znaczy, że będzie też taki za miesiąc.

Na ten moment, wygrana Kobayashiego w kwalifikacjach jest wyceniania przez Totolotka po kursie 1.55. To naprawdę jest niski przelicznik, jak na skoki narciarskie i ich nieprzewidywalność. Drugim w kolejności do zwycięstwa w eliminacjach jest Stefan Kraft (kurs 7.00), a później Andreas Stjearnen i Kamil Stoch z kursami na poziomie 10.00.

Kamil Stoch w TCS

Nasz najlepszy skoczek może jeszcze zakończyć Turniej Czterech Skoczni na podium. Takie szanse dają mu nie tylko eksperci, ale również bukmacherzy. Kurs na miejsca 1-3 w końcowej klasyfikacji rywalizacji wynosi 3.80 i można uznać to za wartościowy zakład. Nasz mistrz już niejednokrotnie pokazywał, że nie ma dla niego skoków niemożliwych. Można się więc spodziewać ataku Stocha na podium.

zakłady bukmacherskie

Inna formuła turnieju w zakładach

Nie wszyscy czytają najnowsze informacje dotyczące Turnieju Czterech Skoczni, dlatego objaśnimy Wam zmianę zasad na niedzielny konkurs. Otóż opady śniegu uniemożliwiły rozegranie kwalifikacji w sobotę i zostały one przeniesione na dzisiaj. To w konsekwencji skłoniło organizatorów do zrezygnowania z formuły KO (skoczek vs skoczek – słabszy odpada) i zastosowaniu klasycznej formuły, a więc bez parowania zawodników.

Jak to się może przełożyć na samą rywalizację? No cóż, pewien dreszczyk emocji związany już z pierwszą serią na pewno się obniży, ale ogólnie, skoczkowie na pewno nie będą przez to odpuszczać. Walka toczy się nie tylko o cenne punkty i lokaty, ale też wysokie nagrody pieniężne. Nawet na etapie kwalifikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *