NBA z Totolotkiem

Sezon NBA wystartował na dobre. Za nami już pierwsze rzuty dające wygraną tuż przed końcową syreną, a nawet pierwsze zmiany na stanowisku szkoleniowca. Tyronn Lue nie jest już trenerem Cleveland Cavaliers. Zresztą nie ma się chyba czemu dziwić, bo osierocony przez LeBrona Jamesa zespół jako jedyny w lidze przegrał wszystkie dotychczasowe pojedynki.

Historią każdego sezonu NBA są też niestety kontuzje. Rok temu dramatycznie przygodę w Celtics rozpoczął Gordon Hayward, a później wiele kolejnych gwiazd zmagało się z urazami. O tym, że fani najlepszej koszykarskiej ligi świata będą musieli dłużej poczekać na popisy takich zawodników, jak Kristaps Porzigins czy DeMarcus Cousins wiadomo było od dłuższego czasu. Nowe rozgrywki fatalnie rozpoczęły się dla fanów San Antonio Spurs, bo Dejounte Murray jeszcze w preseason wypadł na cały sezon, a wieszczono mu w końcu breakout year.

Najbliższa noc na papierze zapowiada się ekscytująco, bo w bezpośrednich spotkaniach zmierzą się ze sobą cztery z pięciu najbardziej gorących drużyn ligi na starcie tego młodego sezonu. Do nowej hali w Milwaukee przylecą goście z Kanady. Raptors oraz Bucks to jedyne niepokonane jeszcze zespoły. Oba mogą pochwalić się kapitalnymi bilansami 6-0, a to miała być także bezpośrednia walka dwóch kandydatów do zdobycia nagrody dla najbardziej wartościowego gracza ligi.

Giannis Antetokounmpo w sześciu pojedynkach notował średnie na poziomie 25 punktów, 14.2 zbiórek i 5.7 asyst, a według opinii wielu ekspertów oraz fanów „Kozłów” to nadal nie była gra na jego najwyższym poziomie. Grek notował sporo strat, ale od początku widać było, że nowy system gry drużyny mu odpowiada. Bucks zaczęli rzucać za trzy, grają szybciej, a dzięki po prostu mądrzejszej koszykówce gwiazdor z Grecji miał o wiele więcej miejsce w pomalowanym. W ostatnim meczu Giannis został jednak mocno uderzony w głowę, a w Milwaukee nikt nie chce ryzykować dłuższej absencji i Antetokounmpo został poddany protokołowi związanemu ze wstrząśnieniem mózgu. W tym wypadku na pewno lepiej dmuchać na zimne, bo to w końcu dopiero początek sezonu regularnego.

Kawhi Leonard i problemy komunikacyjne na linii gwiazda – klub to jedna z najważniejszych historii ostatnich miesięcy. Latem Leonard zamienił Teksas na Kanadę i od początku znakomicie spisuje się w barwach Raptors. Wokół Kawhia wszyscy koledzy z zespołu wyglądają, jakby nagle podnieśli koszykarskie umiejętności o przynajmniej poziom. Długa przerwa spowodowana kontuzją zrobiła jednak swoje i stan zdrowia Leonarda jest na bieżąco monitorowany. Leonard nie zagra przeciwko Bucks z powodu odpoczynku. Jego organizm nie pozwala jeszcze na dawanie z siebie wszystkiego każdej nocy, a w Toronto nie chcą ryzykować odnowieniem urazu. Nowy szkoleniowiec Raptors, Nick Nurse nie będzie miał także do dyspozycji naturalnego następcy Leonarda w wyjściowej piątce, OG Anunoby’ego.

Zamiast jednego z najbardziej ekscytującego pojedynku w całej NBA zobaczymy, więc dwa zespoły, które znakomicie wystartowały pod nowymi szkoleniowcami. Twarzami tego meczu powinna być rywalizacja nominalnych drugich opcji w składach, a więc Kyle’a Lowry’ego z Khrisem Middletonem.

Liderem na Zachodzie są już Golden State Warriors, którzy wygrali cztery kolejne spotkania i legitymują się bilansem 6-1. Tuż za nimi w tabeli konferencji znajdują się zespoły z Denver oraz Nowego Orleanu. W nocnym pojedynku w Kolorado mogliśmy oczekiwać zmierzenia się Anthony’ego Davisa z Nikolą Jokiciem. Dwóch nowoczesnych centrów, dwóch liderów swoich drużyn oraz tak zwanych wysokich przyszłości, bo obaj dysponują znakomitym rzutem z dystansu. Davis to na pewno o wiele lepszy defensor i jeden z kandydatów do zdobycia nagrody dla najlepszego obrońcy ligi. Jokić swoje braki po bronionej strefie parkietu nadrabia kapitalnym rozegraniem i kto wie, za kilka lat Serb może wywalczyć sobie miano najlepiej rozgrywającego centra w historii NBA.

Do tego ciekawie miało być także na ławkach trenerskich. Alvina Gentry’ego rok temu w pewnym momencie zwolnić chciało wielu dziennikarzy i fanów Pelicans. Działacze z Nowego Orleanu wytrzymali jednak presją, a to dało im rewelacyjną drugą część sezonu. Mimo kontuzji DeMarcusa Cousinsa zespół zaczął grać fantastyczną koszykówkę po obu stronach parkietu. Jrue Holiday z Anthonym Davisem stworzyli prawdopodobnie najlepszy w NBA duet do obrony pick&rolli, a w pierwszej rundzie Playoffs rozbici zostali Blazers. Porażka z Warriors była wkalkulowana, lecz nawet w tej rywalizacji Pelicans nie odpuścili łatwo. Start tego sezonu jest tylko potwierdzeniem, że pozostawienie Gentry’ego na stołku było dobrą decyzją.

Podobnie wygląda sytuacja Mike’a Malone’a w Denver. Zespół z każdym rokiem wydaje się coraz lepszy, lecz brakuje postawienia tego wyraźnego kroku naprzód. W poprzednim sezonie awans do Playoffów przegrany został przez Nuggets dopiero w ostatnim meczu, a o niektórych gwizdkach sędziów w Minnesocie nadal trwają dyskusje. Wydawało się, że przyszłość szkoleniowca zostanie wyjaśniona po tym sezonie, bo miał on wejść w rozgrywki w ostatnim roku obowiązującej umowy. Zarząd Denver postanowił mu jednak zaufać i tuż przed meczem inauguracyjnym przedłużył kontrakt. Nuggets zaczęli sezon, grając o wiele lepiej w obronie niż w poprzednich latach i wydaje się, ze wreszcie zmierzają do czołowej ósemki Zachodu. Jeśli przedsezonowe zapowiedzi Charlesa Barkleya się sprawdzą to nawet do najlepszej czwórki konferencji.

Niestety fani w Kolorado nie będą mogli obejrzeć walki Jokicia oraz Davisa, ponieważ lider przyjezdnych ma problemy z łokciem. Gdy Pelicans grali przeciwko Jazz bez swojego najlepszego zawodnika to przyniosło to pierwszą w sezonie porażkę, a Denver to jeden z najlepiej grających zespołów przed własną publiką. Przez sytuację kadrową faworyt wydaje się oczywisty.

Na szczęście w nocy zostanie rozegrane mnóstwo spotkań i jeśli brak Davisa, Giannisa czy Kawhia zniechęcił Cię do oglądania jednego z wyżej wymienionych meczów to wybór jest duży. W Indianie już o północy czasu polskiego rozpocznie się mecz między Pacers oraz Blazers. Victor Oladipo spróbuje powstrzymać gorącego od startu Lillarda, a oba zespoły wydają się w co najmniej niezłej formie i powinny dać dużo koszykówki wysokiej jakości. Dochodzi do tego także pierwsze starcie Luki Doncicia w Derbach Teksasu ze Spurs. Fani popisów Curry’ego będą mogli obejrzeć go w United Center, a Jimmy Butler spróbuje powstrzymać LeBrona Jamesa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *