Paryskie tango Barcelony

Barcelona's Neymar, left,  drives the ball past PSG goalkeeper Salvatore Sirigu to score the opening goal during the Champions League quarterfinal second leg soccer match between FC Barcelona and Paris Saint Germain at the Camp Nou Stadium in Barcelona, Spain, Tuesday, April 21, 2015. (AP Photo/Manu Fernandez)
Europejscy giganci na dobre wybudzają się z zimowego snu i wracają tam, gdzie ich miejsce. Do Ligi Mistrzów. Czas na hit 1/8 finału i pierwsze starcie PSG z Barceloną.

Dwa lata temu los połączył te drużyny jeden szczebel wyżej. Wówczas Duma Katalonii kontynuowała imponujący marsz po piąty Puchar Europy i ćwierćfinałowy dwumecz wygrała 5:1. O ile mistrzowie Hiszpanii od tamtego czasu wiele się nie zmienili i po nich możemy spodziewać się bardzo wysokiego poziomu, o tyle paryżanie przeszli istną metamorfozę, która na dobre im nie wyszła. Pozbawieni Zlatana Ibrahimowicia i Laurenta Blanca z ligowego hegemona stali się ekipą zmuszoną ciułać punkty na praktycznie każdym francuskim boisku, a na domiar złego dalej nie pokazali się w Europie. W grupie zdobyli co prawda 12 punktów, lecz dwukrotnie nie potrafili pokonać Arsenalu, by na koniec zanotować zawstydzający remis 2:2 z Łudogorcem. Tego typu starcia warto oglądać też pod kątem strzeleckich popisów. W obecnej Champions League najskuteczniejszy jest Leo Messi, który ma 10 bramek. O cztery gorszy od niego jest Edinson Cavani. Luis Suarez dorobku bramkowego nie ma
równie okazałego, lecz fantastycznie wspomina poprzedni pobyt w Paryżu. Wówczas zasłynął genialnymi bramkami, przy których dwukrotnie zatańczył z Davidem Luizem i Brazylijczyka ośmieszył. Na szczęście dla paryskich kibiców Luiza już w klubie nie ma, a na nieszczęście – Suarez w Barcy pozostał. O wiele gorzej od Urugwajczyka miewa się Grzegorz Krychowiak, który został przez Unaia Emery’ego zesłany do klubowych rezerw i Barcelonę obejrzy zapewne z trybun.
Podobnych problemów nie powinien mieć Łukasz Piszczek, Polaka czeka mecz z Benficą. Na Estadio da Luz nie zabraknie tego, za co najbardziej kochamy futbol. Borussia Dortmund zdobyła najwięcej bramek w fazie grupowej Ligi Mistrzów (21), Benfica z 44 golami jest najbardziej rozstrzelaną drużyną ligi portugalskiej. Meczom środowym i strzeleckim nadziejom Roberta Lewandowskiego z Arsenalem oraz Arkadiusza Milika z Realem Madryt poświęcimy kolejne wydanie „Tygodnika”.

Michał Błażewicz

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*