Gdzie dwóch się bije

Rozdrażniony potknięciem z Schalke Bayern będzie chciał się wyżyć w derbach Bawarii na 17. w tabeli Ingolstadt, z którym w historii nigdy nie stracił punktu.

To, że w Bundeslidze Ingolstadt wyprzedza jedynie czerwoną latarnię Darmstadt, nie oznacza, że na cześć mistrzów Niemiec rozstawi na swoim boisku strzelnicę i odda się do dyspozycji Robertowi Lewandowskiemu. Różnicą dwóch goli zespół Maika Walpurgisa nie przegrał od dziewięciu meczów. Zresztą w tym sezonie tylko dwóm drużynom udało się wbić Ingolstadt trzy bramki. Borussia zremisowała na wyjeździe 3:3, zaś Bayern pokonał ten zespół u siebie 3:1, choć pierwszy stracił gola. Mistrzów Niemiec poderwał do walki Robert Lewandowski, a architektem zwycięstwa był Franck Ribery, który popisał się trzema asystami. Tym razem Francuza zabraknie w składzie Bawarczyków, ponieważ leczy kontuzję. Potknięcia Bayernu nie wykorzystał drugi w tabeli RB Lipsk, który nie dość, że nie odrobił dwóch punktów, to jeszcze powiększył stratę. Udanie za porażkę z jesieni zrewanżowała się czwarta Borussia Dortmund. – Ten wynik to 4:0 przebrane za 1:0 – komentował to ważne zwycięstwo  trener BVB Thomas Tuchel. Na boisku Darmstadt, najsłabszej defensywy w lidze (38 goli straconych), na takim wymiarze kary raczej się nie skończy. Cztery pierwsze zespoły Bundesligi zagrają w tym samym czasie (sobota, godz. 15.30). Lipsk podejmie Hamburgera, który już witał się z 2. Bundesligą, ale nieoczekiwanym zwycięstwem nad Bayerem Leverkusen oddalił widmo spadku. Na uwagę zasługuje trzeci w lidze Eintracht, który atakuje największych z drugiego szeregu i najbardziej skorzystał na ich potknięciach. Drużyna Niko Kovaca bez rozgłosu utrzymuje się na trzeciej pozycji w tabeli, co oznacza, że w tej chwili zabiera miejsce w Lidze Mistrzów Borussii. Aż miło patrzeć, jakiego kolorytu dodaje Bundeslidze. W sobotę zwycięstwo z Darmstadt 2:0 zapewnili Makoto Hasebe i Ante Rebić, dla których były to pierwsze gole w sezonie. W sumie w tych rozgrywkach do siatki trafiało już 14 różnych piłkarzy z Frankfurtu. Takim kolektywem może się pochwalić jedynie Bayern Monachium.

Łukasz Przybyłowicz

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*