Szkoda, że nasza Isia miała pecha

N/z Wojciech Fibak tenisista  
reprodukacja Tomasz Baranski/REPORTER 
 
Zdjecia pochodza z archiwum Joanny Fibak , mamy tenisisty !!! Do wykorzystania tylko w pozytywnym kontekscie !!!

Z legendarnym polskim tenisistą rozmawia dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Jakub Radomski 

Ci, którzy krytykują serwis Agnieszki z przegranego meczu z Mirjaną Lucić-Baroni, najwidoczniej nie grają w tenisa – mówi nam Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista w historii.

JAKUB RADOMSKI: Czy spodziewał się pan, że Agnieszka Radwańska odpadnie w II rundzie z Australian Open z 35-letnią Chorwatką Mirjaną Lucić-Baroni?

WOJCIECH FIBAK: Nie. Jednak Chorwatka wzniosła się na swój najwyższy poziom. Agnieszka często ma pecha, polegającego na tym, że jej rywalka rozgrywa mecz życia. Pamięta pan igrzyska w Rio? Chinka Zheng Saisai grała jak na siebie znakomicie i pokonała Isię w I rundzie. Podobnie było w ubiegłorocznym US Open, kiedy Agnieszkę w IV rundzie wyeliminowała genialnie w tym meczu grająca Chorwatka Ana Konjuh.

Można odnieść wrażenie, że, aby ograć Radwańską, wystarczy uderzać mocno i trafiać.

Agnieszka jest genialną zawodniczką, ale gra delikatnie, co stwarza szanse rywalkom prezentującym mocny i atletyczny tenis. One ją wtedy rozbijają.

Radwańska w ogóle rozwinęła się przez ostatnie dwa lata?

Jest brylantem; prezentuje styl, który bardzo trudno skopiować. Ciężko jest grać jak ona. Jeśli spojrzy się na jej grę okiem laika, człowiek może nie dostrzeże poprawy. Ale moim zdaniem jest lepsza w kilku elementach. Na przykład groźniej serwuje.

W meczu z Chorwatką kompletnie nie było tego widać.

Tego argumentu używają ludzie, którzy nie grają w tenisa. To nie jest tak, że o tym, jak serwowałeś w meczu, świadczą tylko twoje statystyki. Opowiem panu pewną historię sprzed lat. Jest ważny turniej, wchodzę do szatni, a tam siedzi załamany zawodnik, który właśnie przegrał mecz. „Co się stało?” – pytam. A on do mnie: „Przegrałem, bo fatalnie serwowałem”. Spytałem go od razu, z kim przegrał. „Z Jimmym Connorsem” – mówi. Od razu mu powiedziałem: „Człowieku, nie załamuj się. Przecież to jest najlepiej odbierający serwis zawodnik na świecie”. To tak, jakby dziś załamywać się w podobny sposób po porażkach z Novakiem Djokoviciem albo Andy’m Murrayem, którzy też są mistrzami returnu. Podobnie ma się sprawa z Radwańską. Ludzie ją krytykują za słabe serwowanie, a gdyby uważnie oglądali mecz, zobaczyliby, że Chorwatka mocno atakowała jej pierwszy i drugi serwis, trafiając w dodatku w kort. Zwłaszcza w drugim secie, od stanu 2:0 dla Radwańskiej, wszystkie returny Lucić to były prawdziwe bomby. Szczerze? Sam grałem trochę jak Radwańska i często zdarzało się, że w podobny sposób przegrywałem z Johnem McEnroe, Borisem Beckerem czy Stefanem Edbergiem.

Robert Radwański, ojciec Agnieszki, powiedział w rozmowie dla serwisu Weszło.com , że z innym trenerem Agnieszka byłaby liderką światowego rankingu i wygrywałaby Wielkie Szlemy. Jak pan skomentuje te słowa?

Nie chcę wchodzić w polemikę z Robertem. Lubię go prywatnie. Należy mu się szacunek, bo dzięki niemu Agnieszka trafiła do tenisa i to on na początkowym etapie kształtował jej unikalny styl. Ale trener Tomasz Wiktorowski też jest człowiekiem, któremu Radwańska bardzo dużo zawdzięcza. Nigdy nie był zawodowym graczem, a mimo to odgrywa tak ważną rolę. Agnieszka jest osobą, która czasami nie chce za bardzo słuchać swojego otoczenia, a on akurat ma na nią bardzo duży wpływ.

Kilka godzin przed Radwańską z turniejem pożegnał się Novak Djoković. Serb w ostatnich miesiącach prezentował się znacznie gorzej, ale chyba nikt nie spodziewał się, że pokona go Denis Istomin z Uzbekistanu.

Djoković idealnie obrazuje, że problemy, które ma nawet najbardziej genialny tenisista, mogą być dużo poważniejsze, niż zdaje się każdemu z nas. Wygrał cztery turnieje wielkoszlemowe z rzędu, a później nagle zaczął grać dużo gorzej. Rozstał się z prowadzącym go Borisem Beckerem i podobno coraz większy wpływ ma na niego mentalny guru Pepe Imaz, który wyciągnął z depresji jego brata. Tenis to nie jest piłka ręczna, gdzie co roku masz wielką imprezę i wystarczy, że na niej będziesz w optymalnej dyspozycji. Tu dzień w dzień musisz walczyć jak o życie, a turnieje wielkoszlemowe są cztery w roku. Nie każdy sobie z tym radzi. Przykład Jerzego Janowicza świetnie pokazuje, jak tego typu ludzi dopadają różne pokusy, a do tego mogą np. dojść problemy w życiu prywatnym. W 2014 roku Novak został ojcem, a jednocześnie wciąż stawiano przed nim równie wielkie wymagania. To go być może przerosło.

 W 2013 roku znalazł się pan w sztabie Serba.

Miałem być takim „doktorem”. Człowiekiem, który pomoże mu podjąć ważne decyzje odnośnie swojej kariery. Więcej nie mogę mówić, ale współpraca trwała kilka miesięcy i właśnie wtedy zrozumiałem, jak bardzo nie do pojęcia dla zwykłego człowieka jest życie gwiazdy dzisiejszego tenisa. Ono wcale nie jest takie różowe.

 

 

Wojciech Fibak: rocznik 1952. Polski tenisista, finalista turnieju Masters i czterokrotny ćwierćfinalista turniejów wielkoszlemowych w singlu. Zwyciężył w 15 turniejach singlowych. W deblu w 1978 roku wygrał Australian Open. Dziś biznesmen, mieszka w Monako.

 

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*