Bukmacherskie podsumowanie weekendu

bukmacher_d

W miniony weekend jak zawsze mieliśmy do czynienia z kilkoma sporymi niespodziankami ligowymi. Zawiedli głównie mistrzowie lub wicemistrzowie swoich krajów. Ale po kolei.

W piątek Rennes Kamila Grosickiego pokonało Lorient 1:0, umożliwiając nam tym samym zgarnięcie kursu wartego około 1,90. Nie popisała się za to Herta Berlin, przegrywając u siebie z Hannoverem 96 (3,60), oraz Lech Poznań, który w meczu u siebie tylko zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała (4,50).

W sobotę w meczu na szczycie w Premier League, Liverpool przegrał u siebie z Chelsea Londyn 1:2 po kursie 2,20. Nie zawiódł w końcu Manchester United, wygrywając z Crystal Palace (1,35). Tego samego nie można powiedzieć o ich wielkim rywalu z za miedzy. City tylko zremisowali na wyjeździe z QPR (4,75). W hiszpańskiej Primiera Division udało się zwyciężyć Realowi Madryt (1,05), i Barcelonie (1,20). Tradycją staje się już jednak sytuacja, że Barca męczy się z rywalem i wygrywa różnicą jednej bramki, jak w tym przypadku (2:1), a Real po raz kolejny demoluje swego rywala. Królewscy tym razem pokonali Rayo Vallecano aż 5:1, i jeśli będą grać tak dalej, na długo przed końcem sezonu osiągną granicę stu zdobytych bramek w lidze. Warto też pochylić się nad wynikami naszej Ekstraklasy, w której Lechia Gdańsk przegrała u siebie z Koroną Kielce (5,50), Wisła zremisowała ze Śląskiem Wrocław (3,25). Cracovia też zanotowała remis. Z GKS-em Bełchatów po kursie 3,25, a wynik został ustalony w ostatnich pięciu minutach gry.

Pod względem niespodzianek najciekawiej było jednak w niedzielę. I tak oto Arsenal przegrał ze Swansea (4,00), Sevilla tylko zremisowała z Levante (5,00), a Real Sociedad wygrał z Atletico Madryt (5,50). Przegrała też Legia Warszawa (z Pogonią Szczecin, za 4,00), ale nadal jest pierwsza w tabeli. W Ruchu w końcu triumfował Waldemar Fornalik. Niebiescy odnieśli pierwsze zwycięstwo pod jego wodzą, pokonując Jegiellonię Białystok (2,40), w meczu którego byli faworytem, ale jednak wcale nie było to takie oczywiste. Warto też wspomnieć o pierwszej wygranej od pięciu kolejek Borussi Dortmund ze swoją imienniczą z Moenchenglatbach (1,65), jednak odbyło się to po słabej grze gospodarzy, a jedyny gol padł po trafieniu samobójczym. Natomiast najwyższe zwycięstwo weekendu odniósł Juventus, pokonując Parmę aż 7:0 (1,25).

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*